Hlond - zapomniany prymas.

Zwiedzając czerwińskie sanktuarium, zawitaliśmy do leżącego tuż obok klasztoru Salezjanów. To tutaj znajduje się Izba Pamięci kard. Augusta Hlonda- Prymasa Polski. 




Wszyscy pamiętamy o Stefanie Wyszyńskim, mówimy o nim Prymas Tysiąclecia, a przecież przed nim był właśnie Hlond, trochę już zapomniany. Prymasował w czasach gdy Polska podnosiła się z II wojny światowej.





Postać nie tuzinkowa, a jednocześnie bardzo skromna osoba. Hlond był Salezjaninem. Urodził się w 1881 roku w Brzęczkowicach, a zmarł w 1948 roku w Warszawie. Był człowiekiem wszechstronnie wykształconym. 





Pochwalał, to że Polacy ratowali Żydów w czasie wojny. A jednocześnie odmówił potępienia " kieleckiego pogromu Żydów" . Czego inni kardynałowie nie byli w stanie mu wybaczyć.




Ta izba pamięci o kardynale Hlondzie, to jednocześnie wspaniała lekcja historii. W jednej z gablot były jego przybory do golenia. Tuż obok stały medale, które dostał od ówczesnego papieża. 
Zobacz więcej...

Mini "ZOO" na zamku Grodno...

Takie wystawy budzą moje oburzenie. W jednej z zamkowych komnat urządzono coś w rodzaju zwierzęcej izby pamięci. 




Moim skromnym zdanie dzikie zwierzęta najlepiej oglądać w naturze, tam gdzie ich miejsce. A nie w zamkowej komnacie.






Te wiszące na ścianach poroża jeleni, były tak naprawdę łowieckimi trofeami.






Rozpoznaliśmy niektóre z tych zwierząt np. borsuka, czy bobra. 
Zobacz więcej...

Perska broń na malborskim zamku.

Zwiedzając malborski zamek, zawitaliśmy na wystawę, na której zgromadzono perską broń. Choć nie jestem zwolenniczką broni. To jednak ta wystawa nas zaciekawiła, bo była tutaj nie tylko broń, ale również zbroja, jaką wówczas nosili perscy wojownicy. 






Persja obejmowała m.in: tereny dzisiejszego Iranu. To było państwo bardzo zmilitaryzowane. Na jego terenie znajdowało się kilka ośrodków oręż np: Isfahan. 







W gablotach za szybami pokazano przeróżne rodzaje broni, od szabel aż po krótkie noże, czy zakończone pióropuszami dzidy, a może to były halabardy.







Dziś w epoce współczesnej broni, takie ekspozycje pokazują jak walczono wówczas. W epoce szabel, kusz, łuków... Dziś szable, kusze i łuki służą bardziej w sportowych celach niż jako środek do walki.







Ciekawostką były perskie buławy, niektóre zakończone ostrymi szpikulcami. A obok w jednej z gablot leżał podwójny sztylet z pięknie wykończoną rękojeścią.






Chodziliśmy od gabloty do gabloty, przyglądając się z dużym zaciekawieniem zgromadzonym eksponatom. Najbardziej zaintrygowały nas fotografie perskich miniatur wojennych. Tuż obok tej przepięknej miniatury w gablocie ustawiono unikatowe ręcznie rzeźbione karabiny.







Jedna z gablot zawierała miniaturę z opisem jednej z bitew wojsk Aleksandra zwanego później Wielkim. To za jego panowania Persja stała się wielkim imperium.







Taka wystawa jest przestrogą przed kolejnymi wojnami. Pod jedną ze ścian ustawiono gabloty z samymi tarczami, chociaż to nie tylko były tarcze, ale również szable, sztylety oraz fragmenty zbroi.




Ta wystawa była świetna, wszystko zgromadzone w jednym miejscu. Od tarcz, aż po piki. Od ówczesnej zbroi, aż po miecze. Warto było zobaczyć taką wystawę, by uświadomić sobie, jak bezcenne jest życie i po co go marnować na bezsensowne wojny.Wojna jako taka nie wróży niczego dobrego. 
Zobacz więcej...
"Świat piękny i bardzo różny..." © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka