Rododendrony z Myczkowskiego Parku Miniatur.


Siedzę sobie w cieplutkim domu, za oknem choć świeci słońce jest bardzo zimno. A ja z rozrzewnieniem, wspominam wyprawę w Bieszczady, a w szczególności do Parku Miniatur w Myczkowcach.





Spacerując alejkami myczkowskiego parku miniatur wdychaliśmy obłędny zapach kwitnących wtedy rododendronów. Rosły one niedaleko pomnika kard. Stefana Wyszyńskiego, bo to on jest patronem tego unikatowego miejsca.




Wśród myczkowskich miniatur zauważyliśmy również pomnik poświęcony Janowi Pawłowi II. Pomnik papieża stał w samym środku Parku Miniatur.





Ci dwaj wielcy Polacy otaczali to miejsce swoim patronatem.



Ten oszałamiający zapach kwitnących rododendronów ciągnął się za nami jeszcze bardzo długo, praktycznie do samej furtki







To była ciekawa wyprawa. Mogliśmy zobaczyć wiele cerkiewnych miniatur.
Zobacz więcej...

Wystawa " Aparaty Fotograficzne oraz Zdjęcia " w muzeum Zamoyskich w Zamościu.

Spacerując po muzealnych salach, przystanęliśmy przed ciekawymi zbiorami. W szklanych gablotach, na szklanych półkach ustawiono szereg aparatów, od tych współczesnych aż po te zabytkowe. 


Zobacz więcej...

Drewniany unikat w Spytkowicach.


Jak wiecie uwielbiamy odwiedzać wszystko co ma związek z architekturą drewnianą. Gdy jechaliśmy na Orawę, przystanęliśmy na mały odpoczynek w Spytkowicach, od razu zauważyliśmy przepiękny drewniany kościółek.






Świątynia otoczona jest małym parkanem, zakończonym furtką. To ta furtka zapraszała do przestąpienia świątynnych progów. Niestety wnętrze mogliśmy podziwiać, z za szyb.




Ta unikatowa drewniana świątynia została zbudowana w 1758 roku. To budowla o konstrukcji zrębowej. A ufundował go hrabia Sierakowski ówczesny właściciel Spytkowic.





Tuż obok furtki stoi również drewniana dzwonnica, zbudowana w tym samym czasie co kościół. W 1936 roku jeden z włoskich dzienników uznał ją za jedną z najpiękniejszych drewnianych dzwonnic w Polsce.






Spytkowice to niewielka miejscowość leżąca w Małopolsce, a sama świątynia została wpisana na Listę Szlak Architektury Drewnianej w Małopolsce.
Zobacz więcej...

Kościół p.w. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie.

Kraków, to nasze ulubione miasto, zawsze do niego wracamy.



Tym razem celem naszej podróży do tego pięknego miasta, jest krakowski Kazimierz. Dziś dzielnica Krakowa, a niegdyś samodzielne miasto. To tu znajduje się cel naszej wyprawy do Krakowa- kościół przy klasztorny Augustianów. 




Augustianów na te ziemie sprowadził w 1342 roku król Kazimierz Wielki, który również zapewnił zakonnikom fundatorską opiekę. To za jego panowania zaczęto budowę świątyni. Nie jest to jednak ta która stoi obecnie. Pierwsza świątynia zawaliła się pod wpływem trzęsienia ziemi. 




Wielokrotnie ją przebudowywano, zmieniano jej wystrój. Ten obecny jest z końca XIX wieku. Józefiński dekret, również przyczynił się do jej zniszczenia, ale nie w sensie dosłownym, tylko trzeba ją było zamknąć. Po ponownym otwarciu dla wiernych, nadawała się do generalnego remontu.


Tak naprawdę świątynia nigdy nie została ukończona.





Gdy weszliśmy do środka, zachwyciła nas
wnętrza tego unikatowego kościoła.  Widzimy jak bardzo skromne jest wnętrze świątyni. Barokowy ołtarz główny współgra z surowością kamiennych ścian.




Ilustracja

Z kościołem wiąże się kilka ciekawostek. Jedna z nich jest taka,że z jego budową związana jest historia śmierci Marcina Baryczki, utopionego w Wiśle ( grudzień 1349 ), z rozkazu króla Kazimierza Wielkiego, ponieważ miał on " krytykować " nazbyt swobodny styl życia króla. Skutkiem tego aktu było obłożenie króla klątwą przez ówczesnego biskupa krakowskiego Bodzantę.



Zakon Augustianów skasował w latach 50-tych XX wieku, ówczesny metropolita krakowski kard. Adam Sapieha. Dopiero latach 90-tych wracają Augustianie do Krakowa. To unikatowy kościół. Warto było go odwiedzić.  
Zobacz więcej...
"Świat piękny i bardzo różny..." © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka