Pałac w Pieszycach...

Pieszyce to mała, ale bardzo urokliwie położona miejscowość. Niedaleko stąd do Dzierżoniowa czy Bielawy, a widać leżące blisko Góry Sowie. To tutaj znajdziemy prawdziwą perełkę. Jest nią pieszycki pałac. DSCN59131.jpg Pieszycka budowla, jest ni to zamkiem, ni to pałacem. Często nazywany jest zamkiem miejskim, mimo, że takim nie jest może to dlatego,że kiedyś miał fortyfikacje obronne. Do " zamku " prowadziła droga zakończona bramą na postumentach wokół bramy stały alegorie Wenus, diany, Apollo czy Merkurego. Jest budowla ceglano-kamienna w kształcie litery E. W jednym ze skrzydeł zamkowych mieściła się kaplica. DSCN5923.jpg Budowla o której dziś chcę napisać powstała na początku XVII wieku w miejscu istniejącego tu wcześniej dworu. Jej fundatorem był ród Gellhornów, postanowili oni zbudować w Pieszycach swoją siedzibę rodową i tak powstał jeden z najwspanialszych pałaców Dolnego Śląska. Pałac otaczały przepiękne ogrody. Wszystko było utrzymane w barokowym stylu. Wszędzie panował barok. W pałacowych komnatach zamieszkiwał sam car Aleksander oraz późniejszy cesarz Wilhelm I.Dziś pałac pieszycki odzyskuje powoli swoją dawną świetność. Dzięki nowym właścicielom, którzy nie szczędzą środków na jego odbudowę. Znikam na parę dni. Tym czasem życzę wszystkim udanego długiego majowego weekendu.
Czytaj dalej...

Lubelska archikatedra.

Spacerując lubelskimi uliczkami zawitaliśmy przed tamtejszą archikatedrę. Coś nas ciągnęło w jej stronę, jakiś wewnętrzny głos mówił by wejść do środka. Z zewnątrz była bardzo nie pozorna. Jednak wnętrze nas urzekło.






Byliśmy oczarowani tym pięknym wnętrzem. W lubelskiej archikatedrze jest pochowany abp. Józef Życiński były metropolita lubelski. Wnętrze tej pięknej budowli sakralnej nie jest przeładowane złoceniami czy barokowymi sztukateriami. Spodobało się nam to wnętrze, zaciekawiły nas naścienne malowidła.





Fundatorem pierwszej świątyni stojącej w tym miejscu był Andrzej Tęczyński, zbudowano ją bowiem na jego ziemiach. Świątynia z czasem była przebudowana i uzyskała obecne rozmiary. Na początku opiekowali się nią ojcowie Jezuici, jednak po kasacie swojego zakonu musieli opuścić miasto w ich miejsce przybyli zakonnicy zwani trynitarzami, ci z braku funduszy nie byli wstanie wyremontować kościoła, ani nawet klasztornego kolegium. Podjęto decyzję o wyburzeniu kolegium cegły z jego rozbiórki posłużyły za fundament pod drogę. Przez pewien czas świątynia była magazynem zboża.




W świątyni znajduje się słynący z cudów obraz Matki Boskiej Płaczącej. Z zachwytem oglądaliśmy pieczołowicie odrestaurowane malowidła ścienne.



W jednej z naw bocznych znajduje się kopia całunu turyńskiego, największej i najcenniejszej relikwii kościoła katolickiego.
Czytaj dalej...

Ryby z sosnowieckiego egzotarium.

Przedstawiam wam kolejną porcję zdjęć z sosnowieckiego egzotarium. Tym razem są to akwariowe rybki. Przed każdym akwarium stawaliśmy urzeczeni mnogością ryb tam pływających. 




W jednym z akwariów pływały ryby zwane pielęgnicami. Przystanęliśmy przed akwarium z tymi rybkami. Pod akwarium była nazwa jaki to rodzaj pielęgnic np. pielęgnica nikaraguańska. Nas zainteresowały jednak piranie czerwone, jedne z najbardziej drapieżnych ryb słodkowodnych.  











W akwarium pływały małe sumy, jeden z nich przypominał swoim kształtem rekina i stąd jego nazwa sum rekini, drugi był nieco mniejszy i jego nazwa brzmiała Sumik Wywrożek. Te sumiki występują w wodach Azji. 




Ciekawie przedstawiało się akwarium z rybami zwanymi pielęgnicami. To akwarium przedstawiało pielęgnice zwane cytrynowymi. Ostatnie akwarium przedstawiało nietypowe rybki mające coś w rodzaju nóżek. 



Czytaj dalej...

Zielnik Brata Cypriana z Czerwonego Klasztoru.

Wpis Ady z bloga Kraków i Okolice o zielniku Wyspiańskiego, sprawił, że postanowiłam napisać post o Zielniku pewnego słowackiego kameduły. Ów zakonnik Brat Cyprian zaczął prowadzić swój zielnik w XVIII wieku. Jakiś cudem udało mi się zdobyć książkę o zielniku. Wertuję ją, z zapamiętaniem spisuję nazwy roślin. Obecnie jego zielarska księga jest bardzo cennym muzealnym zabytkiem.



Większości nazw roślin nie znam, może dlatego, że brat Cyprian opisywał je po łacinie.  By zbierać rośliny do zielnika często wychodził w góry. Upodobał sobie polską część Tatr, ale również zbierał je po słowackiej stronie Pienin. 




Brat Cyprian był bardzo ciekawą postacią, żył w XVIII wieku i był z pochodzenia Ślązakiem. Jego życie przed wstąpieniem do zakonu i przybraniem imienia Cyprian, jest owiane smugą tajemnicy. Tak samo nie wiadomo kiedy brat Cyprian zaczął prowadzić swój zielnik. Opisywał rośliny, a także je suszył. Zielnik brata Cypriana jest najstarszą tego typu księgą na Słowacji. Na wewnętrznej stronie owej zielarskiej księgi jest bardzo ciekawa sentencja.
"... Plurima Feliks
Paulatim vitia, a to' errores exuit omnes
Prima docenes rectum sapientia..."
co w wolnym tłumaczeniu oznacza:
"... błogosławiona mądrość, pierwsza ucząca tego co prawe, pozbyła się pomału rozlicznych wad i wszystkich błędów..."




Jedna z reprodukcji w tej książce przykuła moją uwagę, a był to Jałowiec Sawina, występuje on tylko w Pieninach. Bardzo ciekawą rośliną w tym zielniku jest Wiakłak Goździsty.
Czytaj dalej...

Sosnowieckie egzotarium.

Wybraliśmy się w ub. niedzielę na wycieczkę do sosnowieckiego egzotarium, które jest jednocześnie palmiarnią. Znajduje się tutaj kilka egzotycznych zwierząt z krokodylem nilowym na czele. Rosną tu także egzotyczne rośliny np. wielobarwne storczyki czy inne egzotyczne kwiaty. 






Tuż obok w innym terrarium leżały sobie spokojnie maleńkie jaszczurki. My jednak szliśmy dalej wzdłuż akwariów. 



Zaciekawiły nas pływające w akwariach rybki, w jednym z nich pływały nawet piranie czerwone. Piranie są jednymi z najbardziej drapieżnych ryb słodkowodnych jakie można spotkać na świecie. W kolejnym pomieszczeniu także za szkłem umieszczono węże z gatunku dusicieli, a były to pytony.




Wśród kwiatów, było kilka sadzawek, a w nich pływały sobie maleńkie żółwie. Mój mąż oglądał z zaciekawienie te egzotyczne zwierzęta mnie ciągnęło do kwiatów, do storczyków i innych tropikalnych roślin.




Mnie natomiast urzekła ta mnogość kwiatów i zapach jaki rozchodził się po tej części. Ten post jest początkiem serii postów o sosnowieckim egzotarium. 
Czytaj dalej...
Copyright © "Świat piękny i bardzo różny..." . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka