Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2015

Monety i skarbonki z malborskiego zamku.

Obraz
Któż z nas nie lubi pieniędzy, któż z nas nie lubi wrzucać drobnych do skarbonki. Każdy z nas będąc dzieckiem miał skarbonkę, do której wrzucał drobniaki, by na coś uzbierać. Jakież było nasze zdziwienie, gdy w jednej z komnat malborskiego zamku, zobaczyliśmy wystawę dotyczącą monet, ale również wszelkiego rodzaju skarbonek czy portmonetek. 





W szklanych gablotach były powystawiane monety z różnego okresu naszych dziejów. Były tu monety starożytne, średniowieczne i wybijane za czasów rzymskich. 



Z dużą ciekawością przyglądaliśmy się tym monetom. Jak bardzo pieniądze się zmieniły, dziś już nie potrzeba monet wystarczy karta. Każdy z nas ma konto, nie są potrzebne kufry na pieniądze. Chociaż skarbonki też się zdarzają. 



Najciekawsze były sakiewki czyli pierwowzory współczesnych portfeli czy damskich portmonetek. Sakiewki wyszywane były złotymi nićmi. 


Dla każdego z nas taka wystawa będzie zawsze ciekawostką i czymś nowym. Te barokowe portmonetki są inkrustowane szlachetnymi kamieniami, wyszy…

Santa Montefiore...Włoskie Zaręczyny...

Obraz
To kolejna moja propozycja do międzyblogowego kącika czytelniczego...Włoskie Zaręczyny to opowieść o Luce i Cosimie..z tragedią w tle...Cosima to młoda kobieta, która straciła dziecko w przykrych okolicznościach...


"...Przyciskał Cosimę do piersi, za wszelką cenę próbując zapewnić jej chociaż minimum ciepła. Jej oddech dodawał mu sił by iść dalej. Wreszcie dotarł do placu.-Pomóżcie mi- zawołał.Alba przedarła się do Luki,gdy ostrożnie kładł Cosimę na ziemi.-Cosima-krzyknęła-czy ona...Żyje-odparł Luca z trudem łapiąc oddech-Ale usiłwała się utopić..."Cosima tak bardzo przeżywała stratę swojego synka, że chciała do niego dołączyć w zaświatach...To piękna i bardzo wzruszająca historia...Jednak Luca swoją determinacją spowodował to,że postanowiła żyć...Akcja książki rozgrywa się na włoskiej prownicji...Książka kończy się heppyendem...

Krakowskie portale...

Obraz
Z dużą ciekawością oglądałam krakowskie portale znajdujące się nad drzwiami...



Jedne były proste inne zaś bardzo misternie rzeźbione...Wszystkie bardzo piękne...Kraków przyciąga rzesze turystów...Ja też bardzo często wracam do tego królewskiego miasta...



Wszystkie te portale są unikatowe...mówią wiele o historii Krakowa...


Nad niektórymi z nich znajdziemy ciekawe herby...Moją uwagę przykuł portal z nad kościoła Świętej Barbary...


Jeszcze inny znajdował się nad drzwiami Muzeum Narodowego w Krakowie...

Fiołki z pszczyńskiego parku...

Obraz
Nad początku parku zauważyłam małą polankę z kwitnącymi fiołkami...Było ich tam całe mnóstwo...





To była prawdziwa fiołkowa polanka...a zapach rozsiewały nie ziemski...ciągnał się za nami bardzo długo...



Ich niebieskie łebki wychylały się za traw...Niebieskie płatki lśniły wśród trawy...


Fiołkowa feria barw...

Magnolie z pszczyńskiego parku...

Obraz
Wybraliśmy się na wycieczkę...Pogoda była wyśmienita...Celem naszej wyprawy była Pszczyna, a właściwie przylegający do zamku park...



Park przywitał nas pięknie kwitnącymi magnoliami...były wśród nich magnolie gwiaździste...


Na pszczyńskich stawach rozgościły się już kaczki...Magnolie wyglądały jakby obsypane były płatkami śniegu...



Rosły tam też inne magnolie...Mój wzrok przykuły jednak magnolie gwiaździste...może dlatego, że są białe i mają drobne kwiaty...





 Opadające płatki kwiatów magnoli tworzyły na wodzie biały kobierzec...


Alejkami doszliśmy przed zamek pszczyński...



Stojąc przy jednym ze stawów widziałam odbijający się cień zamkowy...

Miniatura moskiewskiej cerkwii...

Obraz
W inwałdzkim parku znajdziemy różne miniatury...jedną z nich jest miniatura moskiewskiej cerkwii...



Staliśmy i patrzyliśmy na tą piękną cerkiew...Być może nigdy nie odwiedzimy Moskwy, taka miniatura jest namiastką jej zabytków...



Cerkiew,  stoi w Moskwie powstała w XVI wieku...nosi wezwanie Wasyla Błogosławionego...nawet w miniaturze przyciąga wzrok...




To piękna miniatura...

Zawilcowa łąka...

Obraz
Będąc w niedaleko łomnickiego pałacu płynie rzeka Bóbr...na jej brzegach zauważyłam mnóstwo zawilcy...


Zdziwiła mnie ta zawilcowa łąka...Przecież te kwiaty można spotkać tylko w lesie...a tu miła niespodzianka rosły sobie nad brzegiem rzeki...



Gdzie się nie obejrzałam kwitły zawilce...





Zawilce należą do rodziny jaskrowatych...Występują praktycznie na całym świecie...Jest np. zawilec gajowy... Ten który ja spotkałam nad brzegiem rzeki Bóbr jest zwany pospolitym...


To piękne rośliny...Biały kobierzec zawilcy...

Pałac w Łomnicy...

Obraz
Pierwszym widniejącym w dokumentach właścicielem łomnickich dóbr jest rodzina von Zedlitz...Jednak już w XVII wieku dobra te należą do rodu Tomagnini...Łomnicę nazywano śląskim centrum produkcji lnu...




W 1835 roku Łomnica zostaje kupiona przez Carla Ernesta Gustawa von Kuster...jako siedziba rodowa...Rodzina żyła w Łomnicy do 1945 roku...



Dziś pałac w Łomnicy jest znowu w rękach rodu Kuster...Rodzina odkupiła pałac w całkowitej ruinie...To co dziś widzimy jest efektem ponad 10 letniej odbudowy...